czwartek, 19 listopada 2015

Nobody is perfect

Ręka w górę, kto w pełni akceptuje siebie? Kto może patrzeć na swoje odbicie w lustrze godzinami i nie dostrzega żadnych wad? Kto nie ma kompleksów?

No właśnie.. kompleksy. To tacy mali pożeracze radości. Możemy sobie wmawiać, że ich nie ma, ale tak naprawdę każdy z nas chciałby coś w sobie zmienić. Ja na przykład uważam, że mogłabym być trochę szczuplejsza i nie podobają mi się moje włosy. Jednak wiem, że są osoby, które chciałyby ważyć tyle co ja czy mieć włosy podobne do moich.



Powiedzmy sobie szczerze – z kompleksami można, a nawet powinno się walczyć. Zacznijmy może od figury, bo to chyba z nią związanych jest najwięcej problemów.

Wyobraźmy sobie taką sytuację.
Po raz kolejny przeglądasz w Internecie zdjęcia pięknych, szczupłych dziewczyn i marzysz, by wyglądać tak, jak one. Ale co z tego? Dalej siedzisz przed komputerem..
Jestem zdania, że jeżeli Twoja waga naprawdę wykracza poza granice normy, a nie tylko sobie to wmawiasz, czas coś z tym zrobić. Zacznij ćwiczyć, zdrowo się odżywiać, a nie tylko zgubisz zbędne kilogramy, ale też zmienisz swój tryb życia i prawdopodobnie staniesz się szczęśliwsza. Wystarczy tylko chcieć i uwierzyć w siebie.



Kolejnym częstym powodem do kompleksów są problemy ze skórą, powszechnie zwane trądzikiem. Większość nastolatków przez to przechodzi, dla jednych jest to bezproblemowe i kończy się szybko, jednak niektórzy mają przez to sporo problemów, np. w szkole.
Ja sama mam cerę trądzikową, ale jestem pod opieką dermatologa i myślę, że stan mojej cery się poprawił, dlatego wszystkim, którzy zmagają się z trądzikiem, polecam wizytę u lekarza i rozpoczęcie odpowiedniego leczenia.
Powodów do kompleksów jest bardzo wiele, ale pamiętajmy, że NIKT NIE JEST IDEALNY i nie ma sensu dążyć do bycia doskonałym we wszystkim. Każdy ma inny gust i każdemu podoba się co innego, dlatego nigdy nie znajdziemy się w sytuacji, w której będziemy podobali się wszystkim.

A Wy? Jakie macie kompleksy i jak z nimi walczycie? :)



niedziela, 18 października 2015

Ja i teatr?

Przyznam się szczerze, że byłam już w filharmonii i operze, ale jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do teatru. (nie liczą się przedstawienia, na które chodziliśmy w podstawówce xD)
W środę mieliśmy ślubowanie w Teatrze im. Juliusza Słowackiego, a później mogliśmy uczestniczyć w spektaklu. Kiedy okazało się, że sztuka będzie trwać 3 godziny, trochę się przeraziłam, lecz kiedy już usiadłam na miejscu i aktorzy wyszli na scenę, byłam zachwycona.
Był to spektakl muzyczny pt. "Bracia Dalcz i s-ka".


Opowiada on o dwójce kompletnie różnych od siebie braci, którzy po samobójczej śmierci ojca rywalizują ze sobą o zarząd rodzinną firmą. Krzysztof jest człowiekiem pracowitym, uczciwym. Natomiast Paweł to czarna owca rodziny, jednak posiada wrodzony talent do interesów. Jeden z nich skrywa pewną tajemnicę, która w końcu wychodzi na jaw i wprowadza zamieszanie.


W pewnych momentach nie rozumiałam fabuły, bo mega dużo się działo :D
Na pewno na wielkie uznanie zasługuje osoba grająca Krzysztofa. Dlaczego? Przekonacie się, oglądając spektakl :)
Podziwiam też wokalistki i tancerzy byli niesamowici!


Ogólnie spektakl oceniam bardzo wysoko, chyba dzięki niemu polubiłam teatr :>
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pójdę na jakąś sztukę, bo to na pewno lepsza alternatywa dla siedzenia całymi dniami przed komputerem. Młodzi ludzie raczej preferują kino i omijają teatr, a szkoda, bo to naprawdę cudowne przeżycie!

Lubicie chodzić do teatru? Jaka jest Wasza ulubiona sztuka?


sobota, 10 października 2015

Co robić w nudny, jesienny dzień?

Czeeść!
Witam Was w ten jesienny wieczór. Mamy dzisiaj 10 października, co oznacza, że właśnie skończyłam 16 lat! :D taak, jakoś nie czuję się z tego powodu hmm.. inaczej?
Dzień upłynął mi bardzo szybko, pewnie dlatego, że dziś sobota :) czy tylko mi weekendy mijają tak szybko?
Jutro znów wracam do internatu, a w poniedziałek szkoła :< na szczęście w środę wolne, a ja po południu mam ślubowanie :D
Dobra, dość już moich historii z życia :D
Jako, że dni stają się coraz krótsze, pogoda - co tu dużo mówić - typowo jesienna, przygotowałam kilka możliwości spędzenia weekendowego dnia.
Pierwszą z nich jest oczywiście jakaś dobra książka. Możemy połączyć przyjemne z pożytecznym i, tak jak ja, podszkolić naszą znajomość języków.


Kolejna opcja to obejrzenie jakiegoś ciekawego filmu. Ja dzisiaj postawiłam na "Papierowe miasta". Film ciekawy, jedynie końcówka mnie dość zaskoczyła. Z chęcią przeczytam książkę, bo historia Q i Margo mnie zainteresowała.


Jeżeli nic nie przychodzi Ci do głowy, zawsze możesz... Się pouczyć! Wiem, nikt nie ma ochoty na naukę w weekend czy inny wolny dzień, ale czasami jest to dobre wyjście, kiedy nam się nudzi. Przypomnienie kilku wzorów z fizyki albo dat historycznych nikomu nie zaszkodzi, a przyda się w szkole, no i nie będziemy siedzieć bezczynnie :)



Oczywiście w szare, jesienno-zimowe dni możemy po prostu wejść pod kołdrę z kubkiem ciepłej herbaty lub kakao i słuchawkami w uszach. Warto czasami się tak odprężyć :)


Myślę, że podałam Wam kilka ciekawych propozycji, dzięki którym ponure, deszczowe dni staną się choć odrobinę ciekawsze ;)

Na koniec ostatnia rada: NIE ZAPOMNIJCIE O CIEPŁYCH SKARPETKACH! Przydają się na zimniejsze dni xd

Jakie Wy macie pomysły na spędzanie jesiennych dni?

sobota, 19 września 2015

BABY LIPS PEACH KISS - RECENZJA

Czeeeść :D
Mamy sobotni wieczór, wiec stwierdziłam, że to idealna pora na dodanie posta.
Dzisiaj chcę Wam trochę opowiedzieć o Baby Lips od Maybelline. Na pewno większość z Was wie, co to za firma, a jeżeli nie, już tłumaczę.
Baby Lips to seria pomadek do ust. Mamy do wyboru 6 wariantów, 3 pielęgnacyjne i 3 kolorystyczne.
Jako, że moje usta dość często są suche i spierzchnięte, zdecydowałam się kupić pomadkę. Słyszałam wiele dobrych opinii na temat Baby Lips, więc poszłam do Rossmana, gdzie dokładnie obejrzałam wszystkie pomadki. Mój wybór padł na wersję kolorystyczną, Peach Kiss, którą kupiłam za 10zł.



Kolor pomadki podchodzi trochę pod karmel, ale na ustach nie wygląda sztucznie. Delikatnie nabłyszcza i koloryzuje.


A jeżeli chodzi o walory pielęgnacyjne... cudów nie ma. Producent zapewnia, że kosmetyk będzie utrzymywał się na naszych ustach przez 8 godzin, jednak ja nakładam tę pomadkę średnio co pół godziny. Potrzebowałam solidnego nawilżenia połączonego z delikatnym nabłyszczeniem, zyskałam tylko to drugie. Moje usta wyglądają ładnie, jeżeli przed nałożeniem Baby Lips nie są suche. Pomadka niestety nie radzi się ze spierzchniętymi wargami, a tego najbardziej oczekiwałam. Myślę, że u mnie lepiej spisałaby się wersja pielęgnacyjna, bezbarwna. 

Na pewno dużym plusem jest dostępność pomadek, ponieważ można je kupić w prawie każdej drogerii lub przez internet, a cena nie jest wygórowana.


Podsumowując, Baby Lips nie zachwyca, ale też nie mogę powiedzieć, że jest to zupełnie nieudany zakup. Sądzę, że idealnie sprawdzi się na niezbyt wymagających ustach. Chciałabym wypróbować którąś z pielęgnacyjnych wersji pomadki, być może za jakiś czas skuszę się na nią :)

Macie jakieś doświadczenia z tą firmą? Piszcie, jak sprawdziły się u Was ;) 



poniedziałek, 14 września 2015

First.

Cześć :)
W pierwszym poście wypadałoby się przedstawić, więc...
Jestem Sylwia, mieszkam niedaleko Krakowa i chyba to na razie wystarczy, resztę przeczytacie po prawej stronie :)
Nazwa bloga nawiązuje do mojej nieskończonej i największej miłości, jaką jest karmelowa latte ze Starbucksa. Ale blog o kawie bynajmniej nie będzie :D
I w sumie nie mogę jednoznacznie określić jego tematyki. Znajdzie się tu po prostu wszystko, czym będę chciała się z Wami podzielić i co (mam nadzieję) będziecie chcieli czytać :)
Notki postaram się zamieszczać raz w tygodniu, jednak nie będzie to łatwe, zważając na natłok nauki w liceum i dyplom w szkole muzycznej, ale myślę, że podołam :)
To chyba już wszystko, jeśli chodzi o sprawy organizacyjne.
Nowy wpis na dniach, trzymajcie się! :)



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka